Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na szyję. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na szyję. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

świderek... nieco większy

bardzo lubię koralikować zakręcone rzeczy, co dało się zauważyć np. TU lub TU. tym razem za sprawą Kasi i Gosi sięgnęłam po schemat "slugs in love" autorstwa Gwen Fisher (nie mam pojęcia, co autorką kierowało przy nazywaniu tego wzoru ślimakami, na samą myśl o zakochanych ślimakach, widzę oczami wyobraźni owijające się wokół siebie pomrowy... brrrrr... będę się lepiej trzymać własnego, świderkowego nazewnictwa ;) ), które właściwie niewiele różnią się od świderków według wzoru opracowanego przez June Huber. tutorial Gwen jest jednak bardziej rozbudowany i zawiera instrukcje wykonania kilku świderków. ja ambitnie porwałam się na największego z nich 5-krotnego, do którego nie było zdjęć, a jedynie opis słowny i nie dość, że nie był najłatwiejszy w wykonaniu, to na dodatek efekt końcowy niezbyt mnie zachwycił... ale nie poddałam się, na drugi ogień poszedł świderek potrójny i to jest zupełnie inna bajka, którą możecie zobaczyć poniżej :)
do wykonania tego zakręconego wisiora wykorzystałam koraliki w rozmiarach 15/o, 11/o i 8/o w ponad 20 kolorach oraz obłędnie mieniące się czeskie bicony. długość świderka wynosi ok. 7cm, a jego szerokość w najszerszym miejscu to jakieś 2,5cm. nie było łatwo sfotografować taki przestrzenny kształt, ale mam nadzieję, że uda Wam się dostrzec jego trójwymiarowość, z każdej strony prezentuje się inaczej :)








czwartek, 16 października 2014

winter is coming

jak co roku o tej porze ;) przyszedł czas na post o takim tytule, którego bohaterami będą... zamotki! :D trochę sznurków nakręciłam, więc z pewnością nie będą to pierwsze i ostatnie w tym sezonie ;)

a gdyby ktoś chciał przygarnąć jeden z poniższych lub marzy mu się jakiś zupełnie inny - nic prostszego, wystarczy wziąć udział w moim candy >>> KLIK dla niewtajemniczonych, którzy przegapili urodzinowy post, dodam, że do wyboru jest też coś zupełnie innego ;)

pierwszy we fioletach, różach, amarantach, czerwieniach. w tym roku wymyśliłam, że pasek ujarzmiający zapinany będzie na szydełkową kuleczkę. kuleczki pierwotnie miały być megakolorowymi koralami, ale... znudziło mi się ich robienie po wykonaniu 10 sztuk ;)



drugi, iście ognisty, ze sznurków żółtych, pomarańczowych i czerwonych



oraz trzeci, jesienny - brąz, beż, bordo i jeden sznurek melanżowy, łączący pozostałe kolory :) tym razem pasek zapinany na brązowy guzik z kwiatkiem



i tym zamotkiem postanowiłam po raz drugi wziąć udział w cyklicznych kolorkach u Danutki [klik]


jak zapewne łatwo się domyślić - kolorem na październik był brąz&beż oraz wszelkie ich odcienie. a moje upodobania co do tego koloru... cóż, nie jestem fanką brązu i w swoim otoczeniu toleruję go wyłącznie pod postacią czekolady ;) jedynym kolorem, który lubię jeszcze mniej jest... beż :D w moim otoczeniu i w szafie nie ma absolutnie nic beżowego, przy moim chłodnym typie urody ubrana w jakikolwiek odcień tego koloru wyglądam, jak topielica ;D w moim odczuciu beż jest nijaki, a ja bardzo nijakości nie lubię :) cóż, w tym miesiącu cykliczny kolorek zupełnie nie trafił w mój gust, ale wiem, że miłośniczek takich stonowanych barw jest sporo i mam nadzieję, że zamotek trafi do którejś z nich ;)

czwartek, 4 września 2014

czerwono-fioletowa spiralka

do tej pory jakoś zupełnie omijała mnie chęć na robienie sznurów z koralików różnych wielkości. ale gdy tylko zobaczyłam zawartość paczki od Preciosy, od razu spłynęła na mnie wena ;) z tejże paczki pochodzą czerwone koraliki w rozmiarze 8/o w wersji opaque oraz 7/o silver-lined z kwadratowym otworem (nadal zachwycam się efektem, jaki daje ten kształt otworu, koraliki mienią się jak cyrkonie!), dodałam do nich nieco koralików 11/o kryształowych z fioletowo-purpurowym otworem, a także 12/o opaque w kolorze szaro-fioletowym. no i wyszydełkowałam sznur na 6 w rzędzie :) darowałam sobie dopasowywanie metalowych końcówek i w celu zakończenia sznura użyłam ooogromnych transparentnie czerwonych koralików rozmiaru 32/o, myślę, że całkiem nieźle spełniły się w tej roli :)
całkowita długość sznura z przyległościami w postaci zapięcia, to 48cm.






z moim sznurem postanowiłam wziąć udział w zabawie w cykliczne kolorki, której pomysłodawczynią jest Danutka. kolorem na wrzesień jest czerwień i zgodnie z zasadami zabawy powinnam wspomnieć o swoich upodobaniach co do czerwieni. cóż, jest to mój prawie ulubiony kolor, który (moim zdaniem) doskonale komponuje się z moim ukochanym fioletem, co zresztą dało się zauważyć powyżej ;) czerwień zdecydowanie najchętniej nakładam na paznokcie, a moje ulubione obuwie to czerwone trampki :))


jeśli i Wy chcecie przyłączyć się do zabawy, wystarczy kliknąć TU, by zapoznać się z zasadami:)


piątek, 25 lipca 2014

owocowa mgiełka

w ostatnim czasie pochłonęło mnie tworzenie wymiankowych drobiazgów - o tym wkrótce. by jednak do czasu dotarcia rzeczonej wymianki blog nie pokrył się kurzem, postanowiłam (jak zwykle ;) ) zrobić łatwy, szybki i przyjemny przerywnik. wybór padł na naszyjnik w typie moich paciorkowców, ale tym razem postawiłam na znacznie bardziej zwiewną i delikatną formę, a wszystko to dzięki wykorzystaniu nici monofilowych, które zalegały u mnie już od długiego, bardzo długiego czasu ;)
do wykonania naszyjnika wykorzystałam czeskie koraliki w rozmiarach od 15/o do 8/o, w różnych wariantach kolorów żółtego, pomarańczowego, czerwonego, różowego, fioletowego i brązowego, w sumie mieszankę stworzyłam dosypując po trosze z 55 paczuszek :D nie przewidziałam, że w gotowym naszyjniku nici monofilowe aż tyle stracą z długości, więc by naszyjnik przedłużyć, dodałam szklane perły w kolorze liliowym ;) całość wykończyłam półfabrykatami w kolorze złotym.







forma takiej mgiełki spodobała mi się na tyle, że już tworzy się kolejna wersja kolorystyczna :)
ponieważ naszyjnik w 100% wykonany jest z koralików Preciosa i moim zdaniem całkiem nieźle wpisuje się w wakacyjną gamę kolorystyczną, postanowiłam zgłosić go na konkurs organizowany przez producenta.
kliknięcie TU przeniesie Was na stronę konkursową, gdzie można zobaczyć pozostałe konkursowe tematy. nagroda jest niebagatelna - to aż 1kg czeskich koralików, dla czterech osób w każdym miesiącu!



przepis na taki naszyjnik, o czym nie raz i nie dwa wspominałam ;) - znajduje się na biserze TU.

sobota, 5 lipca 2014

paź królowej

gdy tylko rozpoczęłam prace nad rusałką pawikiem, wiedziałam, że nie będzie to ostatni motyl na kanwie. wymyśliłam sobie, że koniecznie muszę wyhaftować zdecydowanie najpiękniejszego z motyli występujących w Polsce, a którego miałam szczęście widzieć w naturze tylko kilka razy. mowa tu o paziu królowej. nie miałam go jednak w najbliższych planach, był to raczej taki luźny pomysł. do nadania mu zdecydowanie bardziej realnych kształtów zmobilizował mnie konkurs na kalendarz Royal Stone i jeden z ostatnich tematów, jakim był (chyba łatwo się domyślić ;)) - motyl.
rozrysowałam więc sobie schemat, sięgnęłam po materiały i wyszywałam... i wyszywałam... i wyszywałam... i tak jeszcze trochę, w sumie przez jakieś 15 godzin ;) w efekcie powstał naszyjnik z motylem o rozpiętości skrzydeł 11cm i wysokości 9cm. do jego wyhaftowania wykorzystałam zarówno japońskie, jak i czeskie koraliki w rozmiarze 15/o, natomiast brzeg i herringbone'owy łańcuszek powstał z koralików pfg starlight 11/o. motyl podszyty jest czarną, sztuczną skórą.






jak wspomniałam na początku, motyl powstał na konkurs organizowany przez Royal Stone i ma szansę zdobyć m.in. nagrodę publiczności. jeśli uważacie, że na nią zasługuje - kliknijcie TU i polubcie zdjęcie. będzie mi bardzo miło i z góry z całego serca dziękuję za każdy głos :)

poniedziałek, 31 marca 2014

długi, czarny, kręty...

...jak wąż boa, oczywiście ;) jednak mimo niezbyt dokładnego cytatu Wieszcza, tematem dzisiejszego posta nie będzie bynajmniej róg Wojskiego, ani żaden inny ;) dziś część druga zamówienia, w którym główną rolę gra czerń (część I klik). tym razem miałam zrobić lariat, ale taki, by dało go się nosić także, jako zwykły naszyjnik. postawiłam więc na "lariat kreatywny" ;) w którym ozdobne końcówki mocowane są za pomocą karabińczyków, po ich odpięciu zwiększa się ilość możliwych kombinacji, co do noszenia sznura.
sznur powstał z czarnych koralików preciosa 2,3mm na 5 koralików w rzędzie, jego długość to 120cm, końce w formie gronek z najróżniejszych koralików dodają mu 10cm.










a w ostatnim czasie zostałam dwukrotnie oznaczona wyróżnieniem Liebster Blog Award, za które bardzo dziękuję :)



zgodnie z zasadami powinnam wyróżnić kolejne 11 osób, zadając im 11 pytań, ale zwalniam się z tego obowiązku, ponieważ już kilkukrotnie to wyróżnienie otrzymywałam. z przyjemnością jednak odpowiem na pytania dziewczyn, bo wiem, jakie wymyślanie pytań potrafi być trudne :D

pierwsze wyróżnienie przywędrowało do mnie od Kasi
1. Herbata czy kawa? 
zdecydowanie herbata, kawa absolutnie mi nie smakuje i nie dodaje energii ;)
2. Góry czy morze?
od zawsze marzę o wyjeździe w góry, a mieszkam 110km od morza
3. Pies czy kot?
mieszkam z wielkim, czarnym kociskiem i jestem typową kociarą, która musi zagadać do każdego nieznajomego napotkanego kota :D niektóre nawet do mnie podchodzą i dają się głaskać :D ale kocham wszystkie zwierzęta (miałam też np. szczurki, które według mnie są jednymi z najpocieszniejszych stworzeń)
4. Czy lubisz czytać?
uwielbiam!
5. Ulubiona książka do której lubisz wracać ? 
w tej chwili jestem w połowie "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz, do której powróciłam po jakichś... 15 latach :) polecam, cudowne, pełne ciepła książki (teoretycznie dla młodzieży ;)), zawsze chciałam być jedną z Borejkówien lub chociaż wypić z nimi herbatę i posiedzieć przy ich kuchennym stole :D
6. Czy lubisz gotować? 
umiem, ale nie lubię
7. Czy preferujesz polskich producentów? 
jeśli produkt spełnia moje oczekiwania, to nie ma dla mnie znaczenia, kto jest producentem
8. Czy lubisz chodzić do ciucholandów? 
nie lubię kupować ubrań, w ogóle się nie odnajduję w typowych sklepach odzieżowych, a co tu mówić o ciucholandach, w których panuje jeszcze większy chaos :D
9. Wolisz relaks bierny czy czynny?
jedno na zmianę z drugim
10. Czy lubisz kuchnie polską?
owszem, choć chętnie poznaję nowe smaki
11. Złoto czy srebro? 
zdecydowanie srebro

drugim wyróżnieniem obdarowała mnie Bunia
1. Jakie jest Twoje motto życiowe?
mam jedno ulubione zdanie, ale zawiera niecenzuralne słowo, więc może lepiej zachowam je dla siebie ;)
2. Gdy masz zły dzień to co poprawia Ci humor? (poza koralikami)
muzyka! dużo szybkich gitar i mocnych bębnów lub dla odmiany - okłady z mruczącego kota
3. Czym jest dla Ciebie szczęście?
milionem drobiazgów, które wywołują uśmiech
4. Gdzie znajdujesz inspirację do swej twórczości?
chyba głównie w mojej własnej głowie ;)
5. Wymarzony urlop?
góry, blisko czeskiej granicy, by móc przy okazji odwiedzić Pragę ♥
6. Jeśli mogłabyś spełnić swoje jedno życzenie to czego byś sobie życzyła?
zachowam to dla siebie, bo jeszcze się nie spełni ;)
7. Od czego zaczęła się Twoja przygoda z tworzeniem?
zaczęła się od bycia córką swojej Mamy i wnuczką swojej Babci ;) moja Mama odkąd pamiętam dzierga na drutach, jak byłam dzieckiem, to również haftowała, będąc ze mną w ciąży zrobiła przepiękny obrus z haftem richelieu w rogach, więc zamiłowanie do tworzenia mam we krwi :) a pierwsza bardziej sensowna rzecz, jaką zrobiłam w swojej "karierze", to okrągła serwetka szydełkowa z kilkoma rzędami wachlarzyków, wykonana pod okiem Babci - miałam wtedy 6 lat :D
8. Największy życiowy sukces jaki był lub do jakiego zmierzasz?
chciałabym kiedyś dojść do takiego momentu, by nie mieć wrażenia, że mogłam coś zrobić lepiej ;)
9. Twoja największa wada?
tu chyba trzeba zapytać kogoś, kto mnie dobrze zna ;)
10. Jakie nowe techniki tworzenia chcesz jeszcze wypróbować?
póki co doskonale się czuję w beadingu i daje mi on największą satysfakcję, nie nęci mnie nic innego

niedziela, 16 marca 2014

arabic - moje największe wyzwanie

część z Was wie, a część dopiero się dowie, że od jakiegoś czasu pracowałam nad całkiem okazałym projektem, a dotyczył on zamówienia na bardzo szeroki, płaski naszyjnik, który możecie zobaczyć poniżej :) naszyjnik wyszydełkowałam z toho 11/o w kolorach starlight i opaque jet, na 50 koralików w rzędzie. jednak to nie ta liczba była dla mnie największym wyzwaniem i nie sam fakt szydełkowania takiej ilości półsłupków, bo przez ponad 20 lat mojej znajomości z szydełkiem nie takie rzeczy się udało wykonać ;) największym wyzwaniem były "kilometrowe" sekwencje, liczące po ponad 1400 koralików, sekwencji takich potrzebowałam ośmiu, co dało w sumie około 20 metrów nawleczonych koralików. tym bardziej jestem z siebie dumna, ponieważ w nawlekaniu miałam tylko dwie drobne pomyłki ;) wzór na sznurze jest dwustronny i przechodzi na ukos przez całą długość naszyjnika, od jednego brzegu do drugiego. ornamentalny wzór zaczerpnęłam STĄD, wprowadzając jedną małą poprawkę dla idealnej symetrii (pewnie nikt oprócz mnie tego nie zauważy... ;) ). cały naszyjnik pochłonął blisko 13000 koralików, ma 45cm długości + łańcuszek i 4,5cm szerokości, wykończyłam go masywnymi końcówkami w kolorze złotym (końcówki idealnie mieszczą sznur na 44-45 koralików, więc sam początek i koniec sznura jest węższy). a teraz najważniejsze, czyli zdjęcia








i na koniec to zdjęcie, które część z Was zapewne najbardziej interesuje - naszyjnik na żywej szyi :D (z braku dostępu do bardziej pokazowej szyi, musiałam posłużyć się swoją własną, wybaczcie :P i nie wiem czemu moje włosy wyszły rude, choć w rzeczywistości nie są)



to nie koniec czarnych, dość pracochłonnych rzeczy na blogu - o nich niebawem, choć przy tym sznurze każda wypadnie mizernie... ;)

wtorek, 11 marca 2014

spring is coming

posty o tej tematyce i całkiem podobnym tytule pojawiały się w zgoła odmiennej porze roku (klik i klik), jednak niedawno, za sprawą mojej Mamy, trafiła do mnie włóczka, z której po prostu musiałam ukręcić zamotka dla siebie :) patrząc na to, co dzieje się na zewnątrz i na rosnący słupek temperatury, w tym sezonie już za bardzo się nie nacieszę moim wytworem, ale w obliczu pięknej wiosny, porzucę go bez większego żalu, aż do wczesnojesiennych chłodów ;)
zamotek powstał oczywiście przy pomocy młynka dziewiarskiego. ukręciłam włóczkę merino gold (30% merino, 70% akryl) w kolorze 802 - mieszanka żółtego, pomarańczowego, różowego i fioletowego. chyba nikogo nie dziwi, że tak mnie urzekły te cieniowane kolory ;) z całego motka (400m/100g) uzyskałam 26m sznurka, który następnie zwinęłam w 17 odcinków po około 1,5m. zamotek tym razem w najprostszej formie, specjalnie dla mnie ;)



czwartek, 19 grudnia 2013

metaliczny sznureczek

dzisiejszy post miał być śnieżynkowy, ale postanowiłam, że opublikuję go w przyszłym tygodniu, dla wprowadzenia nieco śnieżno-świątecznej atmosfery.
tymczasem dzisiaj mam do pokazania zwykły szydełkowy sznur na 5k w rzędzie. sznur jest zwykły, natomiast koraliki, jakich użyłam do jego wykonania już takie zwykłe nie są, bowiem jest to jedyna w swoim rodzaju mieszanka metalicznych granatów, fioletów, zieleni, brązu, purpury... i jeszcze kilku innych kolorów ;) czeskich koralików wielkości 2,1mm. to chyba moje ulubione koraliki :)


oczywiście nie udało mi się zrobić zdjęć w pełni oddających ten efekt. ponad rok temu pokazywałam pierścionek (mój ulubiony zresztą), w którym kolory są bardziej zbliżone do rzeczywistości, możecie zobaczyć go TU


sznur, jak już wspomniałam, jest na 5k w rzędzie. początkowo planowałam coś zupełnie innego, ale doszłam do wniosku, że koraliki te są tak wyjątkowe, że najlepiej ich urok odda prosta forma bez udziwnień


długość naszyjnika wynosi 52cm + łańcuszek


a Wam jak się podobają moi koralikowi faworyci? :)