jak co roku o tej porze ;) przyszedł czas na post o takim tytule, którego bohaterami będą... zamotki! :D trochę sznurków nakręciłam, więc z pewnością nie będą to pierwsze i ostatnie w tym sezonie ;)
a gdyby ktoś chciał przygarnąć jeden z poniższych lub marzy mu się jakiś zupełnie inny - nic prostszego, wystarczy wziąć udział w moim candy >>> KLIK dla niewtajemniczonych, którzy przegapili urodzinowy post, dodam, że do wyboru jest też coś zupełnie innego ;)
pierwszy we fioletach, różach, amarantach, czerwieniach. w tym roku wymyśliłam, że pasek ujarzmiający zapinany będzie na szydełkową kuleczkę. kuleczki pierwotnie miały być megakolorowymi koralami, ale... znudziło mi się ich robienie po wykonaniu 10 sztuk ;)
drugi, iście ognisty, ze sznurków żółtych, pomarańczowych i czerwonych
oraz trzeci, jesienny - brąz, beż, bordo i jeden sznurek melanżowy, łączący pozostałe kolory :) tym razem pasek zapinany na brązowy guzik z kwiatkiem
i tym zamotkiem postanowiłam po raz drugi wziąć udział w cyklicznych kolorkach u Danutki [klik]
jak zapewne łatwo się domyślić - kolorem na październik był brąz&beż oraz wszelkie ich odcienie. a moje upodobania co do tego koloru... cóż, nie jestem fanką brązu i w swoim otoczeniu toleruję go wyłącznie pod postacią czekolady ;) jedynym kolorem, który lubię jeszcze mniej jest... beż :D w moim otoczeniu i w szafie nie ma absolutnie nic beżowego, przy moim chłodnym typie urody ubrana w jakikolwiek odcień tego koloru wyglądam, jak topielica ;D w moim odczuciu beż jest nijaki, a ja bardzo nijakości nie lubię :) cóż, w tym miesiącu cykliczny kolorek zupełnie nie trafił w mój gust, ale wiem, że miłośniczek takich stonowanych barw jest sporo i mam nadzieję, że zamotek trafi do którejś z nich ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamotek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamotek. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 października 2014
wtorek, 11 marca 2014
spring is coming
posty o tej tematyce i całkiem podobnym tytule pojawiały się w zgoła odmiennej porze roku (klik i klik), jednak niedawno, za sprawą mojej Mamy, trafiła do mnie włóczka, z której po prostu musiałam ukręcić zamotka dla siebie :) patrząc na to, co dzieje się na zewnątrz i na rosnący słupek temperatury, w tym sezonie już za bardzo się nie nacieszę moim wytworem, ale w obliczu pięknej wiosny, porzucę go bez większego żalu, aż do wczesnojesiennych chłodów ;)
zamotek powstał oczywiście przy pomocy młynka dziewiarskiego. ukręciłam włóczkę merino gold (30% merino, 70% akryl) w kolorze 802 - mieszanka żółtego, pomarańczowego, różowego i fioletowego. chyba nikogo nie dziwi, że tak mnie urzekły te cieniowane kolory ;) z całego motka (400m/100g) uzyskałam 26m sznurka, który następnie zwinęłam w 17 odcinków po około 1,5m. zamotek tym razem w najprostszej formie, specjalnie dla mnie ;)
piątek, 13 grudnia 2013
zimowa wymianka na dopingu
dziś pozostaniemy nadal w niezmiernie miłym towarzystwie dziewczyn z wizażowego wątku dopingującego. jakiś czas temu zapisałam się na wymiankę zimowo-mikołajkową. prezenty już dotarły, więc najwyższy czas pokazać je na blogu :) (uprzedzam, że zdjęć będzie dużo, a równocześnie przepraszam za ich jakość - obecna pogoda i fotografowanie w biegu, nie pomagają w robieniu przyzwoitych zdjęć)
moją wylosowanką była sama organizatorka wymianki - Iwona, której prace możecie obejrzeć TU. Iwonka otrzymała ode mnie coś przydatnego na zimowe chłody, czyli zamotek w fioletach z pomarańczowym akcentem dla ożywienia
skoro wymianka zimowa, to nie mogło zabraknąć śnieżynek, w postaci delikatnych ozdób na choinkę (niteczki do zawieszenia otrzymały po zrobieniu zdjęć)
w paczce znalazły się też śnieżki - perłowo białe kolczyki wykończone lodowym kryształkiem
ale cóż to za zima bez choinki? zrobiłam więc i świąteczne drzewko, w wersji mikro :D choineczka ma 1,5cm szerokości i 2cm wysokości
dodatkiem do upominków były oczywiście przydaśki, słodkości i różnorakie napitki ;) by te ostatnie zbyt szybko nie wystygły, wyszydełkowałam też mikołajowy ocieplacz na kubek
ponieważ Iwona nie koralikuje, wymyśliłam, by każdy prezent miał koralikowy akcent. w przypadku ocieplacza jest to mikołajowy pompon - wypleciony z sl crystal 15/o, ma 8mm średnicy
natomiast ja zostałam hojnie obdarowana przez Basię. gdy odkryłam, kto robił dla mnie upominki, było mi tym bardziej miło, ponieważ z Basią miałyśmy okazję poznać się osobiście kilka miesięcy temu na Święcie Róży w Kutnie.
w wielkim kartonie znalazłam kwiatowe pudełko decu
szkatułeczkę ozdobioną moimi prackami :D
szytą torbę, którą przywłaszczyła sobie moja mama
frywolitkowe gwiazdki, które niebawem zawisną na mojej choince
bombkę temari, którą spotka taki sam los, jak powyższe gwiazdki
przydaśne przydasie
słodkości
i coś, co mnie najbardziej zaskoczyło - ciasto :D o tajemniczej dla mnie nazwie ćwibak (zdradzę Wam, że było bardzo smaczne)
w paczce była też karteczka z przemiłym liścikiem
a wszystko to spakowane w prezent dla mojego kota :D
Basia chyba na pamięć nauczyła się moich preferencji ;) jestem bardzo zadowolona ze wszystkich prezentów :) Iwonka, do której trafiły drobiazgi ode mnie, też podobno się ucieszyła :P więc jest to kolejna baaardzo udana wymianka, w której brałam udział :)
czwartek, 17 października 2013
winter is coming
niemal rok temu publikowałam posta o tym samym tytule, jego tematem były oczywiście zamotki. a że zima ponownie nadciaga, a za oknem od kilku dni jakoś szaro i ponuro, postanowiłam odkurzyć młynek dziewiarski - moje odkrycie zeszłorocznego sezonu jesień-zima, które z szybkością błyskawicy rozeszło się po innych rękodzielniczych blogach ;) i ukręciłam dwa nowe zamotki, w energetycznych i intensywnych kolorach.
pierwszy z zamotków powstał tradycyjnie z włóczek akrylowych w kolorach... wielu ;) jest tu dużo żółtego, jest róż, zieleń, fiolet, turkus, granat, czerwień, amarant i pomarańcz - mieszanka wybuchowa!
natomiast drugi powstał z melanżowej włóczki z przewagą nieco neonowego turkusu, muśniętego granatem, zielenią i gdzieniegdzie kolorem żółtym
obydwa zamotki mają formę, która u mnie jest standardem - dziesięć 3-metrowych sznurków złączonych w tajemniczy sposób ;) dodatkowo - paseczek zapinany na zatrzask, umożliwiający noszenie zamotków na różne sposoby i w znacznym stopniu ograniczający zaplątanie się w sznurki w najmniej odpowiednim momencie ;)
sznurkowych zamotków z pewnością pojawi się więcej, przy takiej aurze ręce same wyciągają się do miękkich włóczek :)
sobota, 2 marca 2013
zamotkowo
czujecie już wiosnę? było dziś u Was błękitne niebo, słoneczko przygrzewało? ;) u mnie tak i nie mogę się doczekać, aż zrobi się bardziej kolorowo. póki co, w zastępstwie zamotek w intensywnych barwach:
z dziesięciu 3-metrowych sznurków z akrylowych włóczek w różnych odcieniach koloru żółtego, pomarańczowego, czerwonego, różowego i fioletowego. ukręcone oczywiście na młynku dziewiarskim
kokarda jest broszką, a pod nią ukryty jest pasek zapinany na zatrzask, służący do upinania zamotka i zapobiegający niekontrolowanemu zaplątaniu się w sznurki w najmniej odpowiednim momencie ;)
ale można też i bez paska
pamiętacie pastelowy zamotek z tego posta? powstał jego młodszy brat z tej samej mięciutkiej włóczki, ale tym razem połączenie brzoskwini z lawendą
kokarda ponownie odpinana
także z dziesięciu sznurków o obwodzie 3 metrów - taka ilość złożona "na pół i na pół" barrdzo fajnie prezentuje się na szyi :)
i ciemnoczerwony, na życzenie
tylko jedna fotka, na pozostałych czerwień jarzyła się niczym obiekt skażony radioaktywnie ;) a i tu, mimo pomocy gimpa, nie udało mi się pokazać rzeczywistego odcienia - ech, ta czerwień :/
kolejnych słonecznych i coraz cieplejszych dni Wam życzę :)
czwartek, 29 listopada 2012
jeszcze więcej zamotków
zrobione w tym samym czasie, co poprzednie, ale jakoś nie mogłam zebrać się w sobie, by je wykończyć :/ bo i wykończenie inne chodziło mi po głowie, dające więcej możliwości stylizacji i musiałam je sobie dobrze przemyśleć ;)
jeżynowy z cudownie mięciutkiej włóczki "red heart bella"
składa się z połączonych 7 sznurków o długości ok. 3m (dokładnie tyle wyszło ze 100g włóczki)
do upinania służy pasek w formie warkocza zapinanego na zatrzask
a w pasek... udało mi się wrobić koraliki :D była to jednak droga przez mękę :P
kolejny, błękitno-lawendowy, w bardzo delikatnych, pastelowych odcieniach, z dziesięciu 3-metrowych sznurków
z bezimiennej włóczki, której mnóstwo mam w domu. włóczka ta jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku, składa się z dwóch niteczek - kolorowej i perłowej, a obydwie mają piękny połysk
ponownie koraliki :)
i ostatni, jesienny
z kolejnej bezimiennej włóczki, już nie tak miękkiej jak poprzednie, ale grubej i nadal niegryzącej :) początkowo chciałam zamówić sobie u Mamy szalik z tej włóczki, ale później doszłam do wniosku, że to zupełnie nie moje kolory :P
z dziewięciu sznurków, takiej samej długości jak w poprzednich zamotkach
i tu już mi nie wystarczyło cierpliwości do koralików :D poza tym włóczka, mimo, że w raczej stonowanych kolorach, to jednak dość gęsto cieniowana i wydaje mi się, że z koralikami, to by było już za dużo tego dobrego
po poprzednim poście z zamotkami, dostałam od Was sporo pytań z cyklu "jak to jest zrobione?", pytałyście o młynek, gdzie i za ile go kupić, jak działa itd... otóż młynek dziewiarski marki "Prym"dostaniecie w kilku internetowych pasmanteriach (wujek google pomoże ;) w cenie od 59 do 62zł. tylko uprzedzam - ostatnio jest to produkt deficytowy :D zasada działania młynka jest bardzo prosta - po odpowiednim założeniu nitki na początku, później już tylko kręcimy sobie korbką, a sznurek robi się praktycznie sam. trzeba jedynie pamiętać o przekładaniu ciężarka, a co za tym idzie - odpowiednim naprężeniu sznurka, w innym razie zrobi nam się kołtun u góry młynka. a młynek i zasadę jego działania możecie zobaczyć na filmiku, o tu
zamotków zapewne pojawi się u mnie jeszcze kilka, ale by Was nimi nie zanudzać, kolejny post na pewno będzie koralikowy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



