Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łupy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 sierpnia 2016

wymianka warszawska

tak, jak zapowiadałam w poprzednim poście - po raz kolejny spotkałam się z dziewczynami z wizażowego wątku. w lipcu zleciałyśmy się na sabat do stolicy, a jednym z głównych punktów naszego spotkania była tradycyjnie wymianka. 
tym razem ponownie postawiłam na mini-komplet. wielokolorowe rivoli i kroplę oplotłam koralikami toho 15/o i 11/o w kolorze silver-lined teal w towarzystwie niewielkiej ilości koloru nickel. w efekcie powstały niewielkie kolczyki oraz naszyjnik, który zawiesiłam na drobnym łańcuszku kulkowym






zawsze myślę, że moje wymianki wypadną biednie przy wymiankach reszty dziewczyn. to chyba kwestia wielkości - cóż, jako jedyna zawsze mam jakąś biżuterię i wymianka wraz z opakowaniem mieści mi się swobodnie w torebce ;) więc żeby było mniej biednie, dorobiłam jeszcze bransoletkę-mgiełkę, w nić monofilową wszydełkowałam czeskie koraliki w odcieniach niebieskości i zieleni


owe prezenty trafiły do Basi, która była chyba całkiem zadowolona, bo do końca naszego pobytu w stolicy się w nie stroiła, ale... to niejedyne precjoza, które trafiły w Basi ręce. to jednak temat na kolejnego posta ;)



środa, 17 września 2014

chwalę się... znowu!

mam nadzieję, że nie przynudzam postami o tej tematyce ;) ale jak tu się nie chwalić, gdy takie śliczności trafiają w moje ręce :)) nagrody tym razem nie zawdzięczam działalności rąk własnych, a jedynie swojej galopującej wyobraźni ;) postanowiłam bowiem wziąć udział w zabawie Beaty, która na swoim blogu jakiś czas temu zorganizowała małą zgadywankę, na temat tego, co autor miał na myśli ;) na podstawie zamieszczonych malunków autorstwa Beaty należało a) zgadnąć, co będzie kolejnym dziełem lub b) zinterpretować abstrakcję pokazaną na drugim malunku. ponieważ jestem w kiepska w zgadywankach, więc pokusiłam się jedynie o interpretację. Beatę urzekły moje skojarzenia z van Gogh'em, które w efekcie wyewoluowały mi w kosmiczny rosół :D i postanowiła przyznać mi wyróżnienie! :)) ale, żebym nie miała za łatwo, Beata uprzedziła, że czeka mnie też zadanie specjalne. 
wszystko bardzo szybko się wyjaśniło, gdy z kartonika pełnego zawojów fioletowej bibułki, wyciągnęłam pudełeczka i przemiły list. już pierwsze z pudełeczek wyjaśniało moje zadanie specjalne - znalazłam w nim kaboszon, który bardzo wyraźnie obwieszczał, co mam z nim uczynić :) zadania podejmę się z przyjemnością, ponieważ gdy tylko zobaczyłam pierwsze eksperymenty Beaty wykonane w tej technice, stwierdziłam, że rewelacyjnie wyglądałby taki kaboszon otoczony koralikami. zarys pomysłu zrodził się od razu, gdy owo pudełeczko otworzyłam, ale musi minąć jeszcze chwila, nim do końca mi się wyklaruje ;)


ale to nie wszystko! w kolejnym z pudełeczek znalazłam pierścionek z oczkiem w cudnych kolorach. nie wiem, jak Beata to zrobiła, ale trafiła idealnie! myślę, że pierścionek będzie się świetnie prezentował już niebawem, noszony w towarzystwie mojego własnego zamotka, te kolory nie mogą być zbiegiem okoliczności ;)



to nadal nie koniec! bo trzecie (ale już niestety ostatnie pudełeczko) zawierało naszyjnik z oczkiem w kosmicznych, galaktycznych barwach i takiej też tajemniczej, wielowymiarowej głębii





jeszcze raz dziękuję Ci, Beatko, za wyróżnienie i wszystkie te śliczności :)))

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

chwalipięctwo w ilości wręcz nieprzyzwoitej

dzisiaj nie pokażę żadnego nowego urobku (a sporo się urabia ;)), dzisiaj będę się dumnie chwalić nagrodami, jakie na mnie spłynęły w ostatnim czasie, bo parę ich było :)

nagroda najnowsza, na którą ciągle jeszcze nie mogę się napatrzeć, to 1kg koralików od Preciosy oraz różne gadżety, które otrzymałam w lipcowej odsłonie konkursu "My Czech Beads", za naszyjnik owocowa mgiełka. w paczce, na której widnieje waga 1,691kg, znalazło się


- dziewięć 50-gramowych paczek koralików rocailles w różnych kolorach, rozmiarach i efektach


- trzy paczki twinsów


- solo, bugle i farfalle


- 250-gramowa paka z miksem w odcieniach czerwieni, są tam kulki, kwiatki, kwadraty, kryształki, listki, malinki, oliwki, pastylki, serduszka... i nie tylko!


- koraliki Pip, jeszcze niedostępne w Polsce


- gadżety w postaci przyborów piśmienniczych (długopis z pływającymi koralikami jest po prostu boski! :D), smyczy, przypinki, no i pendriva-breloka


- kołozeszyt A5


- makramowa bransoletka, lupka, wzornik rozmiarów i woreczki


- zawieszka w postaci takiego kłębuszka


- i kilka instrukcji w okładce


a wszystko razem prezentuje się tak (przyznacie, że robi wrażenie ;))
 


do tej pory jeszcze nie rozmieściłam koralików i gadżetów w miejscach docelowych, tylko od czasu do czasu na nie zerkam :)
jeśli i Wy chcecie mieć możliwość zdobycia takiej paczki, wystarczy kliknąć TU, wykonać pracę z koralików Preciosa na jeden z zadanych tematów i... liczyć na łut szczęścia ;)
w tym miejscu chciałam podziękować Agacie, która jakiś czas temu zgarnęła swój kilogram koralików Preciosa i dobrodusznie podzieliła się sposobem, na ich zdobycie. gdzieś w mojej świadomości błąkała się informacja o takim konkursie, ale gdyby Agata nie umieściła u siebie wszelkich niezbędnych informacji na ten temat, to przegapiłabym swoją szansę na wygraną :))

kolejne podziękowania należą się także Wam :) mój paź królowej, wykonany na konkurs Royal Stone, zdobył bowiem nagrodę publiczności! bardzo dziękuję za każdy głos!


trafiło też do mnie wyróżnienie z rąk jury :)


za otrzymany bon - oprócz oczywiście koralików, z których coś już niemal się zrobiło - wybrałam sobie kilka śliczności


te łezki szczególnie mnie urzekły


całkiem niespodziewanie w paczce znalazłam też royalową torbę z napisem "król Karol kupił królowej, a ja sama sobie robię", woreczek i opalizujące kuleczki



no i ostatnie, czym chciałam się pochwalić, to publikacja moich prac w pierwszym numerze czasopisma "Stylowe dodatki hand-made", do nabycia w empikach i salonikach prasowych :)




takie docenienie moich prac jest niesamowicie motywujące, aż chce się koralikować! :)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

post zawiera lokowanie produktów i chwalipięctwo

dzisiaj nie zobaczycie nic, co by wyszło spod moich rąk. dziś będę się chwalić pięknymi rzeczami, jakie przy różnych okazjach znalazły się w moim posiadaniu, a stworzone zostały przez szalenie zdolne dziewczyny :)

moimi najnowszymi łupami są dwa szyjogrzeje, do owijania się tak, jak lubię. ich autorką jest Kasia vel Kama, a wszystko to trafiło do mnie jako podziękowanie za narysowanie loga na potrzeby Kasinego sklepiku (logo narysowałam na szybko i odręcznie i takie się Kamie spodobało, ale w wolnej chwili i tak mam zamiar nad nim popracować). a co stało się moją własnością?
komin, do którego wzór i kolory wybrałam sama



oraz gruba, mięsista chusta w kolorze soczystej zieleni, która była dla mnie zupełną niespodzianką. o tym, że ją dostanę, dowiedziałam się dopiero, gdy była już gotowa :) 



oczywiście kontrola techniczna przyszła na sesję zdjęciową - chusta została zaakceptowana i uznana za zdatną do użytkowania ;)




robótkowe tempo Kamy jest prawdziwie oszałamiające - bowiem chusta powstała w jeden dzień! (ale to jest nic w porównaniu do szydełkowej sukienki ślubnej, którą Kasia zrobiła sobie w tydzień ;))


a drugą rzeczą, którą otrzymałam od równie utalentowanej osóbki, z równie zawrotnym tempem pracy, jest anioł decu, który przyleciał do mnie przy okazji pewnej transakcji z Jolą. Jola ostatnio trochę się obija :P i zdradza robótki na rzecz zamieniania się w mola książkowego, ale gdy wpadnie w trans, to szyje jedną poduszkę za drugą, a w tym samym czasie kończynami dolnymi szydełkuje dziesiątki aniołków ;)



mam nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzenia blogów dziewczyn, bo jest u Nich czym nacieszyć oko :)

a pochwalić jeszcze się troszkę chciałam tym, że jakiś czas temu (nooo... kilka konkretnych miesięcy już minęło od tego czasu :P) zostałam poproszona przez sklep znany chyba każdej beaderce, o zgodę na udostępnienie zdjęcia naszyjnika "płoną góry, płoną lasy", celem umieszczenia go w towarzystwie kilku innych pięknych prac, na zdjęciu w tle sklepowego fanpage



ale to nie koniec mojego chwalipięctwa ;) kolejnym moim małym sukcesem jest ten właśnie post. jego wyjątkowość polega na tym, że jest setnym, jaki ukazał się na blogu! :) jest to dla mnie powód do dumy, bo przynajmniej w koralikowaniu i blogowaniu pokonałam mój słomiany zapał :))