niedziela, 8 lutego 2015

serduszka w wersji mikro i... nano!

pamiętacie post, w którym pokazywałam mikro-serduszko? tak mi się spodobał mój własny wytwór, że w krótkim czasie powstało kolejne, tym razem z toho 15/o galvanized mint green, wykończyłam je kryształkiem fp 4mm w kolorze emerald ab



szybko jednak zachciało mi się wypleść coś jeszcze mniejszego... tym sposobem powstało nano-serduszko z 15/o permanent finish metallic polaris, wykończone kryształkiem fp 3mm w kolorze silver, któremu do towarzystwa wyszydełkowałam prostą bransoletkę



to jednak nie koniec nano-serduszek!
do serduszkowego grona dołączyło też takie z 15/o w kolorze gold lustered raspberry, które wieńczy 3mm fire polish w kolorze vitral-garnet



oraz kolejne, kryształowe, z 15/o silver-lined cystal oraz 4mm fire polish crystal



i jeszcze jedno! z koralików w kolorze silver-lined dark aqua



różnica wymiarów między serduszkami mikro a nano jest dość duża (jak na takie drobiazgi ;)) - wielkość wersji mikro to 17x14mm, natomiast nano ma 15x11mm. myślę, że da się to zauważyć na zdjęciu poglądowym ;)


w celach eksperymentalnych zrobiłam jeszcze nano-serduszko z większych koralików, w tej roli toho 11/o transparent rainbow sugar plum i piękny, multicolorowy czeski bicone. nawet mimo użycia większego rozmiaru koralików, samo serduszko słusznych rozmiarów jednak nie posiada, wynoszą one zaledwie 20x16mm :)



i jeszcze rodzinnie, wszystkie razem ;) brakuje wśród nich mikro-serduszka z toho 15/o silver-lined purple, które dostało się Asi, jako dodatek do głównej nagrody w moim candy




serduszek w wersji piko, a tym bardziej femto, już nie przewiduję! :D 
a przy okazji mojego pierwszego posta z mikro-serduszkiem wspominałam, że powstanie do niego tutorial. mam nadzieję, że nadal jesteście na niego chętne, bo będzie dostępny już niebawem ;)


niedziela, 1 lutego 2015

świderek... nieco większy

bardzo lubię koralikować zakręcone rzeczy, co dało się zauważyć np. TU lub TU. tym razem za sprawą Kasi i Gosi sięgnęłam po schemat "slugs in love" autorstwa Gwen Fisher (nie mam pojęcia, co autorką kierowało przy nazywaniu tego wzoru ślimakami, na samą myśl o zakochanych ślimakach, widzę oczami wyobraźni owijające się wokół siebie pomrowy... brrrrr... będę się lepiej trzymać własnego, świderkowego nazewnictwa ;) ), które właściwie niewiele różnią się od świderków według wzoru opracowanego przez June Huber. tutorial Gwen jest jednak bardziej rozbudowany i zawiera instrukcje wykonania kilku świderków. ja ambitnie porwałam się na największego z nich 5-krotnego, do którego nie było zdjęć, a jedynie opis słowny i nie dość, że nie był najłatwiejszy w wykonaniu, to na dodatek efekt końcowy niezbyt mnie zachwycił... ale nie poddałam się, na drugi ogień poszedł świderek potrójny i to jest zupełnie inna bajka, którą możecie zobaczyć poniżej :)
do wykonania tego zakręconego wisiora wykorzystałam koraliki w rozmiarach 15/o, 11/o i 8/o w ponad 20 kolorach oraz obłędnie mieniące się czeskie bicony. długość świderka wynosi ok. 7cm, a jego szerokość w najszerszym miejscu to jakieś 2,5cm. nie było łatwo sfotografować taki przestrzenny kształt, ale mam nadzieję, że uda Wam się dostrzec jego trójwymiarowość, z każdej strony prezentuje się inaczej :)








niedziela, 18 stycznia 2015

kameleon

wracam po małej przerwie, spowodowanej brakiem możliwości zrobienia zdjęć w odpowiednim oświetleniu, jak i walką z nowym aparatem ;) jednak przerwa w blogowaniu nie wiązała się z bynajmniej z przerwą w koralikowaniu! mam nadzieję, że teraz uda mi się systematycznie pokazywać, co ostatnio wyszło spod moich palców. w najbliższym czasie planuję też przygotować coś, o co byłam proszona już jakiś czas temu... ale na razie nie zdradzę szczegółów, może ktoś sam się domyśli ;)

koraliki nie są moją jedyną pasją. niemal równie mocno uwielbiam... lakiery do paznokci :D im bardziej oryginalne wykończenie, tym bardziej taki lakier chcę mieć ;) a dlaczego by nie połączyć jednego z drugim...? oczywiście długo się nie namyślałam, sięgnęłam po jeden z moich ulubionych lakierów - istnego kameleona, zmieniającego kolor w zależności od kąta patrzenia - od zieleni, przez turkus, niebieski, fiolet, fuksję, aż do miedzi - i pomalowałam nim niezbyt urodziwy 20-milimetrowy kaboszon, który następnie pokryłam wieloma (naprawdę WIELOMA) warstwami werniksu, nadającego szklisty efekt. kaboszon oplotłam koralikami toho 15/o w kolorze higher-metallic pandora oraz 11/o higher-metallic iris violet. w efekcie powstał pierścionek o średnicy 28mm z prawdziwie magicznym oczkiem :)








wtorek, 23 grudnia 2014

leśny kołnierzyk

przy okazji posta z leśnymi błyskotkami wspomniałam, że powstanie do nich coś jeszcze. kolczyki wpadły w oko mojej szefowej, która lubi komplety i początkowo ustaliłyśmy, że do kompletu zrobię sznur szydełkowy. ale koncepcja ewoluowała ;) szefowa przyniosła mi kołnierzyk ze sztucznej skórki z pytaniem czy bym go nie obszyła koralikami. oczywiście nie widziałam problemu, ale... nastąpiła kolejna ewolucja :D i ostateczna wersja brzmiała "wyszyj mi jeszcze jakiś wzorek, ale nie za dużo, bo ja nie lubię dużo". cóż, jak zapewne wiecie - nie jestem specjalistką od skromnych prac z koralików ;) ale myślę, że stanęłam na wysokości zadania, choć nie obyło się bez momentów naprawdę mrożących krew w żyłach :D dodatkową trudność sprawiało w miarę identyczne wyszycie wzorów po obu stronach kołnierzyka. by stworzyć coś, co usatysfakcjonowałoby nie tylko mnie, musiałam kompletnie zdemolować pierwowzór, ale z efektu końcowego jestem zadowolona i, co ważniejsze, jeszcze bardziej zadowolona była szefowa ;)

do wykonania kołnierzyka użyłam tych samych kolorów koralików, co w kolczykach (w końcu miał być komplet... ;)) - galvanized green silver i metallic iris green brown, a całość łączy 6-milimetrowy fire polish w kolorze iris green. kołnierzyk zapinany jest na niewielki zatrzask, a całość podszyłam sztuczną skórą.





a tak kołnierzyk prezentował się przed metamorfozą. moja ingerencja chyba wyszła mu na dobre ;)





ponieważ lada moment będą Święta, to chciałam Wam wszystkim życzyć przede wszystkim Świąt zdrowych i spokojnych, wypełnionych uśmiechem i bliskością najbliższych :)



niedziela, 7 grudnia 2014

leśne błyskotki

gdy dziewczyny z pracy poprosiły mnie, bym przyniosła do pooglądania coś ze swoich wytworów, pomyślałam, że zrobię poglądowo też coś prostego, bo przecież nie każdy lubi w biżuterii tyle bogactwa i błysku, które można u mnie zobaczyć ;) cóż, chciałam stworzyć coś prostszego i skromnego... a wyszło jak zawsze :D

w centrum kolczyków znajdują się 10-milimetrowe kuleczki platerowanych hematytów. oplotłam je koralikami w rozmiarach 15/o i 11/o w kolorze metallic iris green-brown oraz 11/o galvanized green silver, a także kryształkami fire polish 3mm iris green. średnica kolczyków wynosi 22mm, a całość wraz z angielskimi biglami ze stali chirurgicznej ma niemal 40mm długości






mimo, że nie udało mi się stworzyć nic skromniejszego, to kolczyki te znalazły już nową właścicielkę (i to z samej "góry" ;)) i powstanie dla nich do kompletu coś jeszcze, czego u mnie do tej pory nie było.